powrót do Strona główna - lista
Maciek Rutkowski zajął 3 miejsce w regatach PWA World Tour Windsurfing w Slalomie X! W dzisiejszych wyścigach Polak zaprezentował się bardzo dobrze, choć miał też pecha, nie ustrzegł się drobnych błędów, które pozbawiły go możliwości walki o wyższe miejsce.

Nie ma co jednak narzekać, podium jest sukcesem i dobrą wypadkową do ataku w ostatnich, decydujących o tytule mistrza świata w Slalomie X regatach, które zostaną rozegrane na Teneryfie w dniach 1-10 sierpnia.
Już wczoraj zwycięstwo w regatach zapewnił sobie aktualny mistrz świata Pierre Mortefon (Francja), a wobec kontuzji Jordy Vonka (Holandia) kwestię pozostałych medali mieli rozstrzygnąć między sobą Maciek Rutkowski i Matteo Iachino (Włochy), aczkolwiek musieli oni zachować pełną koncentrację, bo grupa pościgowa była blisko. Tak też było, a walka trwała do samego końca.
– Dzisiejsze ściganie tak się ułożyło, że kwestia srebrnego medalu miała się rozstrzygnąć w ostatnim wyścigu między mną a Matteo Iachino. No i wtedy dopadł mnie pech, bo rozwalił mi się maszt, przy okazji też żagiel i musiałem lecieć założyć zapasowy sprzęt. Na start ostatniego wyścigu wpadłem z tętnem 180. No i chyba za bardzo chciałem, bo spaliłem start. Rozmawiałem potem z sędziami i powiedzieli, że to był minimalny falstart, jakieś 30 centymetrów, więc ułamek sekundy. No ale był. W decydującym wyścigu więc nie popłynąłem – mówi Maciek Rutkowski.
– Tych zawodów nie wygrywa się, ani nie przegrywa ostatniego dnia, a decydujące jest mega równe pływanie w topie przez wszystkie pięć dni. Czułem, że miałem chyba największe szanse, aby pokonać Pierra Mortefona, ale opełniłem kilka niedużych, ale brzemiennych w skutkach błędów, rywale skrzętnie to wykorzystali. Na Fuertę przyjechała mega mocna stawka. Przypuszczałem, że czterech zawodników – ja, Mortefon, Iachino, Vonk – będzie tutaj odgrywać decydującą rolę w walce o medale, ale jest też co najmniej ósemka rywali, którzy mieszają w tej ścisłej czołówce, potrafią zaskoczyć i wygrać z faworytami. I tak właśnie było – dodaje Maciek Rutkowski.
– Te regaty były najlepszą reklamą naszego sportu, który zasługuje, aby go oglądać, promować i pokazywać jak najszerzej. Super ściganie, fantastyczne warunki, emocje, zwroty akcji, widowisko. Dla mnie osobiście to był chyba największy regatowy rollercoaster, jaki przeżyłem i najlepsze regaty w historii windsurfingu jeśli chodzi o bliskość rywalizacji, o różnorodność formatów i wyzwań, jakie były nam rzucane. Było tu wszystko – szykany, przeskakiwanie przez przeszkody, duże i małe floty, wyścigi długodystansowe. Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków, za wsparcie, komentarze, za to, że oglądacie, kibicujecie. To dużo dla mnie znaczy. Bądźcie ze mną na Teneryfie, gdzie rozstrzygnie się kwestia tytułu mistrza świata – podsumowuje regaty Maciek Rutkowski.
Wyniki: https://tiny.pl/snptfqwc